Spartan Race Wieden

Wpis #01 📨 – Wygrałam Spartan Race Super Wiener Neustadt!

➤Mój pierwszy tak daleki wyjazd na zawody (mam nadzieję, że nie ostatni) i wracam, jak najbardziej, z tarczą! Wygrałam Spartan Race Super w Austrii💪💪💪!!! Ciężki trening przyniósł efekty i niezliczone pokłady motywacji do dalszej pracy.
Cały bieg rozgrywał się 14.05.2016 r. na terenie Terezjańskiej Akademii Wojskowej. Na miejsce dotarłam już dzień wcześniej i wybrałam się zwiedzić część trasy, by mieć małe rozeznanie co do rozstawienia przeszkód. Idę, i co widzę? „Slackline” – przeszkoda weryfikująca umiejętność utrzymania równowagi. Jest to taśma rozwieszona i napięta między dwoma punktami na wysokości kilkunastu centymetrów. Pomyślałam sobie wtedy – „30 burpees vs. Agata”. Za każdym razem gdy spróbowałam przejść choć kilka kroków to spadałam. Lekko załamana poszłam dalej i natrafiłam na kolejną przeszkodę. Żartobliwie nazwałam ją „Tarzan”. Były to 4 kolejno zawieszone po sobie liny, które trzeba było pokonać bez dotknięcia ziemi. Wtedy w mojej głowie znów zawiało pesymizmem – „Znów będzie czas na udanie się do kącika kar Mała”. Wróciłam do pokoju, aby porządnie się wyspać i w jak najlepszej formie przywitać nowy dzień – dzień startu.

13214987_1094697280571938_1084759846_o

➤Pogoda od rana nie rozpieszczała. Coś ostatnio mam do niej pecha podczas zawodów. Pochmurno, duszno, zanosiło się na niezły deszcz. Odebrałam pakiet startowy, przebrałam i ruszyłam na start. I tu, ku mojemu zaskoczeniu – nowość. Aby wejść do strefy startowej, w pobliże linii rozpoczynającej wyścig, już przywitała wszystkich pierwsza przeszkoda. Wszyscy mieli do pokonania drewniany płot. Na starcie istna „paleta” ludzi różnych narodowości. Jako pierwsi ustawieni byli Węgrzy (większość z nich bez koszulek, by pochwalić się swoim 6-packiem) oraz reprezentacja z Monachium. Wszędzie słyszałam tylko rozmowy w obcych językach. Nie spotkałam żadnych Polaków. W serii Elite pomaganie sobie na trasie i tak jest zabronione, ale świadomość, że wśród biegaczy są też „Twoi” ludzie może być budujące. Spiker zaczął odliczanie i zaczęło się.

➤Na początek od razu błotnista droga i przeszkoda z wodą. Sporo biegania po terenach, gdzie znajdują się ścieżki przeznaczone dla koni, więc przeszkody, które na ogół są pokonywane właśnie przez te zwierzęta, musieliśmy pokonywać my. Trasa była zróżnicowana. Jeśli pojawiał się jakiś pagórek, równało się to z noszeniem np. worka z piaskiem czy ciężkiego łańcucha. Ponadto musieliśmy „zaopiekować” się również drewnianą skrzynką – trwało to jakieś 1,5 km… Nie przeszkadzał tu raczej ciężar co wymiary skrzyni, z którym trudno było biec nie poobijawszy się przy tym.

13225122_1094697313905268_537665653_o

➤Cały czas biegłam bez towarzystwa uczestniczek płci żeńskiej. Seria Elite w tej edycji Spartan Race nie była podzielona ze względu na płeć, więc wszyscy wystartowali razem. Dzięki temu nie byłam „samotna”. W towarzystwie dwóch Węgrów pokonałam ponad połowę trasy. Szliśmy jak burza. Obydwie przeszkody, które wczoraj trochę mnie podłamały, nie sprawiły mi tym razem żadnego problemu. Pierwsze 9 km pokonałam bez karnych burpees💪💪💪. Zdecydowanie wolę te dłuższe wyścigi, bo wiem, że jestem dość wybiegana. Uciekałam innym zawodniczkom z każdym kolejnym metrem (w czasie wyścigu nie byłam tego świadoma). Przeszkody różniły się bardzo od tych, które zastałam np. w polskiej edycji Spartan Race w Jakuszycach. Najbardziej atrakcyjną do oglądania przeszkodą dla kibiców okazały się zasieki, pod którymi uczestnicy musieli się czołgać, a czynność tą zwieńczyło „czołganie się” pod gąsienicowymi pojazdami wojskowymi. Choć z drugiej strony – im bardziej człowiek brudny i obdrapany – tym szczęśliwszy na mecie.

➤Niestety nie wyszłam na „0” w tym wyścigu. Zaliczyłam 60 karnych „padnij-powstań” – m.in. przy tym nieszczęsnym rzucie oszczepem w słomianego Spartana… Ale nakręcona byłam na to zwycięstwo. Każdy zawodnik wie jak męczące są burpees’y, ale gdy zobaczyłam na zegarku jak mało zostało do mety podkręciłam tempo. Kolejna ściana górą, zasieki, ściana górą, zasieki, ściana dołem i widać napis FINISH! Szybko pokonałam kilka ostatnich przeszkód i przede mną wyrosła ogromna drewniana, na pierwszy rzut oka niemożliwa do przejścia ściana. Na moje szczęście udało się ją pokonać i został już tylko skok przez ogień (zdecydowanie ulubiona przeszkoda – bo zazwyczaj oznacza koniec😉) i … WYGRANA!

Spartan Race Wieden

➤Na mecie zdjęcia, wywiad (dałam radę udzielić go w języku angielskim), mnóstwo pozytywnej energii „bijącej”, zarówno od zawodników, wolontariuszy, jak i organizatorów. Na kolejną zawodniczkę czekałam ponad 10 minut. Nie wiem gdzie i kiedy zrobiłam taką przewagę. Zegarek na mecie pokazał 12 przebiegniętych kilometrów. Drugie miejsce zajęła Węgierka, trzecia była reprezentantka Niemiec.

➤Emocje nie zdążyły nawet opaść (na szczęście zdążyłam „ogarnąć się”, domyć z błota i przebrać) i nadszedł czas na dekorację. Stanęłam na upragnionym najwyższym stopniu (słomianego) podium. Puchar🏆 wykonany z drewna i nagrody powędrowały w moje ręce. Organizator dodatkowo przygotował dla mnie kolejne zadanie. Otwarcie szampana. Jak na wyścigu kolarskim, bąbelki z impetem wydostały się z butelki. Świetna organizacja!

➤Takie starty zdecydowanie dają poczucie, że ciężka praca, którą codziennie człowiek wykonuje na treningach, nie idzie na marne. Czasu na regenerację nie ma – sezon w pełni i czas na kolejne starty.

➤Każdy ma taki nałóg, na jaki sobie zasłużył. A ja mam to swoje „bieganie przeszkodowe”.

Agata

Wstecz