Survival 01

Wpis #02 📨 – Seria zwycięstw podtrzymana – Survival Race Men Expert

Piękny dzień, słońce, wysoka temperatura, cudowny Wrocław i … kolejne zawody. Tym razem przyszedł czas na Men ExpertSurvival Race. Te zawody przyciągnęły nie małą liczbę startujących (ponad 5 tysięczną, żądną wrażeń zgraję), w tym mnie i moją zwariowaną rodzinkę. Fajnie jest kogoś zarazić pasją.

Survival 03Zdecydowałam się na start już bardzo dawno temu, kiedy ruszały zapisy na ten bieg. Moja fala startowała dopiero o 13:15 (6km – dystans WARRIOR). Dziwna godzina startu jak dla mnie, nie można było zrealizować przedzawodowych rytuałów, jak choćby zjedzenie na śniadanie przed startem bułki z żółtym serem i dżemem (koniecznie truskawkowym). Pogoda dopisała , mogę powiedzieć, że w końcu dopisała, bo na wszystkich zawodach w tym roku towarzyszyła mi niska temperatura, czasem idąca w parze ze śniegiem lub deszczem. Na Wrocławskim Morskim Oku ludzi mnóstwo. Pozytywna energia biła od każdego. Bogaty pakiet startowy bardzo mi się spodobał (plus za to, że w środku był dobry batonik). Przed startem standardowo rozgrzeweczka ze Spikerem i jazda! Na twarzy wojenne barwy, co by śmieszniej wyglądać (znaczy się waleczniej). Czułam się z moją ekipą troszkę dziwnie na początku, bo większość ludzi startowała w czarnych koszulkach, a ja np. w moim różowym startowym tygrysie J 3.2.1 -> START! I na początek najcięższa przeszkoda podczas całego biegu – piasek. Ach jak niewiele trzeba, żeby przez krótki odcinek tak zmęczyć człowieka. No, ale później było już z górki. Po piaseczku, który faktycznie nad morzem może sprawiać wiele przyjemności, tutaj miał dać akurat w kość(mi też dał), przyszedł czas na oponki i wodę, przydało się takie schłodzenie na początek. Dużo biegania jak na 6 km trasę – ale ja tak właśnie lubię. Przeszkody nie sprawiały mi większych problemów.

Survival 02

Te siłowe z kółkami gimnastycznymi czy drabinkami do pokonania szły mi dość szybko. Na przeszkodach niestety robiły się straszne kolejki i gdyby nie uprzejmość ludzi, bieg pewnie zająłby mi dużo więcej czasu, niż te ok. 34 minuty. Było nawet do zrobienia kółeczko na stadionie olimpijskim, zlanie wodą z węża strażackiego i dłuuugie poręcze (najpierw do góry, później w dół) do przejścia. Były dość śliskie, ale dałam radę (Siła, masa, agresja…). Przed samą metą wyrosła rampa. Wysoka, ogromna i śliska. Panowie jednak tuż na szczycie podali pomocną dłoń i tym razem walkę Agata vs. Burpees wygrałam do zera. 1 Miejsce wśród kobiet💪💪💪, 8 w rywalizacji z mężczyznami. 🙂

Survival 01

Men ExpertSurvival Race to była niezła zabawa, żadnego ścigania się z elitą, po prostu fun. Czekanie jednak na końcowe wyniki zajęło mnóstwo czasu.

Oczywiście nie zwalniam tempa i za 5 dni  kolejne zawody. Już nie mogę się doczekać. Trzymajcie kciuki, bo 28.05 czas na Spartan Race Super w Koutach (Czechy).

Rada na dziś (jutro, pojutrze… zawsze): Rusz 4 litery. Z czasem każda aktywność staje się przyjemnością (Tak – bieganie także). Od wszystkiego można się uzależnić. A jeśli nudzi Cię „zwykłe” bieganie to pójdź o krok dalej i spróbuj czegoś nowego. Zasmakuj się w biegach przeszkodowych i dołącz do tej zwariowanej grupy ludzi, którym nie straszne jest się trochę ubrudzić, obdrapać i zmęczyć tylko i wyłącznie dla własnej satysfakcji. 🙂

Agata

Wstecz